Archiwa tagu: anonimowy

Stare-nowe czasy

Ufff… Co za dłuuuugi, wolny weekend!

Już dawno się tak nie czułem. Już dawno nie robiłem takiego MARATONU grania!

Zacząłem grać ok 8:20~~, a skończyłem 14:30! Dwie godziny w DaysGONE, a później wspólne granie i gadanie na mikrofonie z kumplem z Anglii – w Neverwinter.
Ten maraton mnie jednocześnie zmęczył oraz odprężył i zrelaksował jak nigdy wcześniej.

Przy okazji sobie trochę pogadaliśmy. Resztę dnia w jako-taki sposób przebimbałem, nie robiąc za wiele.

A następny wpis poświęcę przyszłej generacji, moim nadziejom i lękom…

Reklamy

A ja płynę, płynę…!

W końcu. Po 14 [!] miesiącach przerwy pojechaliśmy ponownie na Termy Warmińskie [Lidzbark-Warmiński].

Wyszło cholernie drogo i mimo, że czekałem na to bardzo długo. Żeby w końcu iść tam popływać… To nie wiem czy jestem w pełni usatysfakcjonowany z wyjazdu.

Dlaczego?

Bilety. Za dwie osoby dorosłe (po 2 godziny każda) zapłaciliśmy 88 zł. 44 zł za osobę = 22 zł / h.
No wiecie… U Nas – w mieście – jest basen otwarty (na powietrzu). Może nie takie standardy, ale cena to 5 zł/h. Przebitka jest ogromna…
Do tego trzeba doliczyć paliwo. Kilkadziesiąt złotych. I jedzenie…

Wiadomo, że po basenie chce się jeść. Już w połowie czasu byliśmy głodni jak wilki. Można było zrobić kanapki. Ale po co?
Na jedzenie wydaliśmy 48zł. Ziemniaki (narzeczona warzywa na patelnie) + surówki + wielki kotlet mielony (JA) / ryba coś a’la dorsz (NARZECZONA).

Ogólnie koszta ok 170zł~ za wypad. Dużo? Mało?

Myślę, że raz na miesiąc / dwa można zaszaleć. 😉

Dzisiaj kolejny dzień wolny. Wiecie… Mam wolny 4-dniowy weekend 😉 .

Zawiedziony?

Powiem szczerze i bez ogródek. Mimo, że się – po części – tego spodziewałem to czuję się w jakiś sposób zawiedziony.

Termin potwierdzenia przybycia na nasz ślub zbliża się nieubłaganie. I wiecie co? W ostatnich dniach odmówiło aż kilkanaście osób.

W pierwszej wersji naszej listy gości było ok 120 osób. Oczywiście bez dzieci (tylko czworo najbliższych nieletnich). Po wielu przemyśleniach i korektach zmniejszyliśmy listę zaproszonych do 103. Do tego +4 osoby fotograf, kamerzysta, wodzirej, dj, za których jedzenie i stolik także musimy dodatkowo płacić, więc tak naprawdę wliczamy ich do listy gości.

108 osób (-4)

W tej chwili mamy potwierdzone przybycie 49 osób. AŻ 18 osób Nam odmówiło przybycia. Z takiej czy innej przyczyny. Z tego 11 osób to „z mojej strony”.

Jestem zawiedziony. POIRYTOWANY. W takich chwilach widzimy komu na Nas zależy, a kto ma gdzieś.

„KUMPLE”? „PRZYJACIELE”?!

Gdy zapraszasz kogoś takiego na NAJWAŻNIEJSZY DZIEŃ W SWOIM ŻYCIU i w odpowiedzi słyszysz „Przyjdę jak będę miał z kim„… Brakuje mi słów. To przyjdziesz dla swojej osoby towarzyszącej czy dlatego, by być przy mnie w takim dniu?

Aż mi brakuje słów i uzmysławia to, kogo mam zlać i ignorować. Nie mam chęci, czasu i sił w życiu na takie „znajomości i przyjaźnie”. Dziękuje.

Zostało jeszcze kilka dni na to, bym mógł oszacować w mocnym przybliżeniu ilu będzie weselników. Niestety… Jestem nastawiony na to, że może jeszcze odmówić nawet 20 osób!

Wynik może być różny i zaskakujący… Czyżby okazało się – koniec końców – że przy zaproszonych 108 osobach zostanie tylko 65?

A była taka mała…!

W tym tygodniu jest specjalne święto. Moja MAŁA bratanica (a zarazem chrześniaczka), która jeszcze niedawno brudziła pampersy (pamiętam jak dziś!) kończy wchodzi w liczbę dwucyfrową. Staje się nastolatką. Ale ten czas leci, nie?

To bardzo ciężka sprawa. Dla mnie i Myszki. Kompletnie nie mieliśmy bladego pojęcia co w takim wieku – dla 10 latki – można kupić w prezencie. Przecież to już prawie nie dziecko?! Zabawki? Już nie tak jak kiedyś. Ciuch? Czy byłaby z tego zadowolona? I wiele innych pytań, na które nie mogliśmy udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
W pewnym momencie postanowiłem podjąć męską decyzję: CO KUPIMY TO KUPIMY. Będzie się z tego cieszyć albo i nie. Trafimy albo i nie. Po prostu: zadecydować, kupić, za dużo nie myśleć.

W taki oto sposób wybór padł na poniższe artykuły.

Prezent dla Bratanicy na 10-latek 🙂 Książki, książeczki, czytadełka…

Do tego dokupimy to, co większość dzieci w tym wieku lubi najbardziej: troszkę (tak symbolicznie) niezdrowego jedzenia typu słodycze i słone przekąski.

Ktoś może powie, że to niewiele? Ja powiem, że liczy się pamięć i gest, a nie sumaryczna cena prezentu, która swoją drogą nie jest tutaj mała, bo te „książeczki” w księgarni swoje kosztowały.
Nie zapominajmy też, że niecały miesiąc temu miała komunie, więc już swoje finanse dostała.

A nas czeka wesele, o którym w następnym wpisie już jutro.

A Wy jakie pomysły macie na prezenty dla dzieci? Tylko proszę Was, nie mówcie, że elektronika 😛 .

Tymczasem trzymajcie się, cześć! 😉

Wyznaczoną ścieżką do szczęścia.

Przedwczoraj byłem – po raz pierwszy w tym roku – na rowerze. Na start 15.5km. Było piekielnie gorąco, spociłem się jak świnia. Ale to nic. Mecząco i satysfakcjonująco!

Po powrocie do domu miałem wystrzał endorfin w kosmos. Szybka kąpiel i do końca dnia latałem jak nakręcony. Potrzebuję tego więcej, więcej, więcej! 😁

Niby smutek.

Spotkaliśmy się z naszą „byłą szefową z ostatniej pracy”. Niby takie spotkanie typu „co nam załatwisz na weselę”, a wyszła fajna prywata. Fajnie było i w sumie… Smutno mi się zrobiło. Teraz – także w takich chwilach jak organizowanie wesela – wychodzi dla kogo jesteś ważny. Dla rodziny, przyjaciół i znajomych. Możesz poznać prawdziwe oblicza ludzi, którzy Cię otaczają.

Mam kilku „PRZYJACIÓŁ”, którzy odmówili przyjścia na mój ślub / wesele. Powód? Błachy.

Jeśli ktoś nie chce ze mną spędzić NAJWAŻNIEJSZEGO dniu w życiu to mam szczerze wyjebane. Nie potrzebuje takich ludzi. Chcę się otaczać takimi, na których mi zależy. Takimi, na którym zależy być przy mnie. Nie potrzebuję fałszywych znajomości.

Szanujcie swoje rodziny. Dbajcie o te więzi. Przyjaźnie, koledzy, koleżanki.. To wszystko się prędzej czy później rozpadnie. Rodzina zostanie – na dobre i na złe.

Dasz radę. Musisz.

Moich wewnętrznych przemian ciąg dalszy. Muszę się zmienić. Tzn. pewne rzeczy w swoim charakterze i osobowości.

Nadchodzi wiecie.. Własna rodzina, w przyszłości możliwe, że i dzieci. Albo zmienię się powoli sam albo życie zmieni mnie nagle na siłę. Tak czy siak będę inny czy tego chcę czy nie.

Miałem ostatnio napisać opinie na temat jednej gry, ale… Jakoś tak wyszło. Trochę się wyciszyłem jeśli chodzi o blog. Nie mam ochoty codziennie pisać. Nie zawsze mam co. Albo nie zawsze mam twórczy szał. Czy coś w ten deseń 😛 .

Wypadałoby napisać Drugi Rozdział Amuletu Czerwonego Księżyca. Jakoś nie ma weny.