Archiwum kategorii: Pamiętnik

Smutek…

… ogarnął moim ciałem. Po raz kolejny się rozkleiłem.

Moja 10-letnia bratanica we wtorek jedzie do szpitala. Po dwóch przejściach z nowotworem zostanie sprawdzona po raz trzeci. Tym razem cel uderza w o wiele bardziej poważne miejsce – w płuca.

Czy to to? Czy to tylko jakaś zaległość po czymś innym? Operacja będzie i to ciężka: poboru próbki.

Smutek. Bezradność. Biedne dziecko. Od najmłodszych lat nie zna innego życia jak szpital. Gdy nadchodzi czas, że może wyjść na prostą i poczuć się szczęśliwa w szkole jak inne dzieci – los kopie po dupie.

Wszystkim nam jest ciężko. Podziwiam jej rodziców (brata i bratową) za mocną psychikę, która po raz kolejny jest bardzo mocno naginana do granic możliwości.

Moi rodzice też cierpią (jej dziadkowie), mimo że starają się nie dać po sobie poznać.

Cierpię i ja. Jej chrzestny. Bo nie rozumiem świata. Dlaczego Ona musi cierpieć?

I szczerze się boje. Czy moje… Nasze dziecko urodzi się zdrowe?

Czy naprawdę jest ważne jak wychowam dziecko? Jakim będę ojcem? Jakie wartości mu przekaże? Najważniejsze żeby był zdrowy…

Ciężkie sny

Ostatniej nocy mało spałem. Aplikacja pokazuje, że lekko ponad 5 godzin trwał sen, z czego 20 minut „ciężkiego snu”.

Dlaczego?

A no dlatego, że przeziębienie nie odpuszcza. Męczył mnie kaszel.

Z drugiej strony niszczyły mnie sny. Jeden: ekhm… Spacer z dzieckiem i dziwny romans Myszki z jakimś typem (nie, nie jestem zazdrosny ;p ). Dwa: nagły poród i moja panika (co mam robić jak na #112 nie odbierają?! Czemu z # – nie wiem 🤔). Trzy: powrót szefostwa w pracy.

Czasami zdaje się, że sny są błahe. Jednak po przebudzeniu czujemy jak serce doprowadzone jest do granic swoich możliwości.

Też tak czasami macie?

P.S.

Wiecie, że do największej ilości zawałów dochodzi właśnie podczas snu?

Frajerzyna

W życiu spotkałem się z wieloma kurierami. Każdy „agent” jest inny i większość z nich jest OK.

Zdarzają się jednak tacy, którzy wyprowadzają mnie totalnie z równowagi. Szkoda słów.

Jeszcze nie tak dawno miałem przesyłkę. Dywan. Pan X postanowił przywieźć mi ją do pracy. Odmówiłem i nie podałem adresu. Nie po to zamawiam ją do domu, żeby dostać ją do pracy…

Dlaczego chciał tak zrobić? W domu była tylko kobieta, która nie wyszła po paczkę tylko czekała w domu. Ciężarna kobieta. Myszka.

Ostatnia sytuacja. Dzwoni Frajerzyna. Eee… Paczke mam dla Pana. W sumie dwie (jedna rozbita na dwa zlecenia). Mówię, że spoko ktoś jest w domu. Ale przecież nieeee! On chce żeby ktoś wyszedł przed blok. Na parking. Bo przecież obie paczki ważą w sumie 10kg, więc nie będzie tego niósł.

Wózek przyjechał. 3in1. Na zdjęciu widać jedną część zimową.

Na to że stoickim spokojem odpowiedziałem, że musi poczekać jakieś 20 minut aż kogoś zawołam i przyjdzie wnieść. W domu jest tylko kobieta. Na to usłyszałem tylko „Eeee… A to ja wniosę”.

Frajerzyna.

A wy macie jakieś śmieszne lub irytujące sytuację z kurierami?

Myślałem…

…, że mi przejdzie. Myliłem się. Przeszło tylko na chwilę i zaraz wróciło.

Mam zawalone gardło. Naprawdę mocno. Ledwo mogę mówić. Taka tam chrypa.

Poza tym co ciekawego? Nawróciłem się jest mocno na książki. Mocniej niż w ostatnie 2-3 miesiące zeszłego roku. Co prawda nie fabularne, ale dobre i to. Czasopisma odeszły mocno w odstawkę. Książka Men’s Health ukończona. Całkiem przyjemna lektura.

W dalszym ciągu nie rezygnuję z gier i nie zamierzam. To moje główne hobby. Chociaż mam problem z organizacją czasu, żeby i pograć i poczytać. Dlatego muszę często wybrać albo jedno albo drugie.

Uzbierała mi się ładna kolekcja pudełek z grami. 13 tytułów. Do tego kilkaset w wersji cyfrowej. Te pudełkowe… Rozważam sprzedać przynajmniej część z nich i odłożyć na nową generację konsol lub kolejne książki, które mam na oku. Dużo z tego funduszy nie będzie, bo gry na PS4 są tanie jak barszcz. Maks.200zł. Ciężki wybór!

Grać bym miał w co nawet gdybym pozbył się wszystkich, ale sami wiecie, że kolekcja czegokolwiek super wygląda na półce jak się rozrasta 🤔.

Ogólnie to zostały już niecałe dwa miesiące. Ale ten czas leci! Uwierzycie, że jesteśmy już ponad 100 dni po ślubie? Dziwna sprawa…

Ostatnio zacząłem częściej śpiewać do brzuszka. Mały bardzo energicznie na to reaguje. Albo ma mnie już dość i mojego antytalentu wokalnego albo lubi to. Kocham go bardzo mocno i przekonuje się cały czas jak piękna jest miłość bezwarunkowa 😍 .

Już dawno nie pisałem „normalnych” wpisów, więc na tym zakończę mój wywód. Brakuje mi bardzo dużo do Anonimowego Pamiętnika jakim kiedyś był blog w serwisie blog.pl. Uleciał gdzieś ten flow. Ta lekkość pisania. No cóż… Widocznie muszę uczyć się od nowa.😁👌

W jakiej pozycji?

Cyku myku

Dzisiaj albo jutro będzie kolejna – na ten moment ostatnia paczka.

Tymczasem odebrałem dwie zapowiadane przeze mnie książki.

Możecie się śmiać lub oceniać, ale uważam, że każda para powinna mieć egzemplarz takiej książki. Osobiście liczyłem na więcej tekstu, ale w sumie nie jest źle 🙂.

Drugi tytuł natomiast to książka o rodzicielskiej bliskości. Zaciekawił mnie jej opis i to na jakie pytania zamierza odpowiadać. Zobaczymy czy coś wyniosę z tej lektury. 🤔😊

Wielkie przygotowania!

Już mamy kilka ciuszków, kocyk, kołderkę, poduszkę, poszewki, wyprawkę czy pampersy, ale doszły bardzo ważne rzeczy.

Razem z Bratem złożyliśmy komodę dla Małego i łóżeczko.

Przy swobodnym składaniu, whisky i smacznej pizzy składaliśmy je jakieś 4 godziny.

Coraz bardziej czuć klimat nadchodzących wydarzeń.

Btw. Może tego na zdjęciach nie widać, ale łóżeczko ma pod spodem bardzo pojemną szufladę. 👌

Życiowe wyzwanie

Jak to mówi intro jednego z seriali „muszę stać się kimś innym, muszę stać się czymś innym…”.

Muszę… Nie. Chciałbym przejść gruntowną przemianę siebie. Swojej osobowości. Wiem, że to nie jest łatwy i przede wszystkim szybki proces. Chciałbym żebym w przyszłości był dobrym ojcem. Chciałbym, żeby dziecko było dumne, że Moniek jest jego ojcem. Żeby było szczęśliwe.

Żeby wyrosło na dobrego i uczciwego człowieka.

Żeby był szczęśliwy i zadowolony ze swojego dzieciństwa.

Żeby był mądry i podejmował w życiu słuszne decyzję.

Żeby był zaradny i pomocny.

Nigdy w życiu nie mierzyłem się z takim wyzwaniem. Wyzwaniem wychowania człowieka. Wiecie… Uważam, że nie wszyscy rodzice zdają sobie z tego sprawę. Jak wielka odpowiedzialność na nich ciąży. Odpowiedzialność za wychowanie dziecka. To MY – rodzice – wpajamy im pierwsze wartości, tradycje czy wiarę.

Mam czasami wątpliwości czy jestem wystarczająco dobry, żeby być dla Niego przykładem i wzorem. Ale przecież ideałów nie ma, prawda…?

Na pewno nie chcę wychować go dokładnie na swój wzór, bo nie o to tutaj chodzi. Wiem, że będę kochającym, ale również dość surowym tatą. Dla jego dobra. Zrozumie to. Widzę co się dzieje z dziećmi i młodzieżą dookoła. Nie dopuszczę do tego, żeby takie odchyły pojawiły się i u Nas w domu.

Jestem zapalonym graczem, czy moje dziecko też takie będzie? Na pewno nie w pierwszych kilkunastu latach życia. Od czasu do czasu może z tatą i mamą w coś zagra, ale nie sam. Telefon dla kilkuletniego dziecka? Zapomnij! Może jeszcze mam udostępnić internet?

Korzystanie z komputera / laptopa? W późniejszym wieku, na specjalnie przygotowanym pod to przeze mnie profilu. Może na Linuxie? Z ogromną kontrolą z mojej strony na to co wchodzi, co klika i piszę. Trzeba stawiać granice i jasne limity. I koniec.

Jak to wszystko wyjdzie w praniu? Zachęcam do śledzenia mojego bloga, bo przez najbliższe lata będę Wam zdawać relacje na bieżąco z moich i Myszki poczynań 🙂 .