Archiwa miesięczne: Maj 2019

Chciałem, ale nie mogę…

Wpadłem na pomysł. Myślałem, że będzie dobry. Przeliczyłem się.

Pomyślałem, że sprzedam NintendoSwitch. Tak o. Po prostu. Przecież starczy mi jedna konsola. To na nią – PS4 – będę tworzyć kolekcję, a potem przyjdzie era na PS5.

Już miałem w swoim życiu Nintendo 3DS i mi nie podeszło. Sprzedałem. Historia lubi się powtarzać?

Problem w tym, że wystawiłem konsolę na sprzedaż. Okazuje się, że nie mogę jej sprzedać. Ludzie twierdzą, że „cena nieadekwatna do zawartości”. Tutaj pojawia się zgrzyt, bo JUŻ przy takiej cenie (na razie nie powiem ile) jestem stratny kilkaset złotych. A sprzęt ma dopiero 3 miesiące i jest na gwarancji!

Nie sprzedam jej przecież za grosze. Nie mogę pozwolić na to, żeby być nie wiadomo ile w plecy. Przecież to jest nienormalne i chore…!

PS PLUS CZERWIEC 2019

W nadchodzącej ofercie Playstation Plus dostaniemy dwie, dość dobre gry: Sonic Mania oraz Borderlands: The Handsome Collection.

Sonic Mania to totalny powrót do korzeni serii. Platformówka 2D, retro grafika (co nie wszystkich cieszy) oraz szalone tempo gry. Średnia na metacritic to aż 86!

Drugi zaś tytuł to bardzo dobry FPS z naciskiem na kooperację. Wydany za czasów PS3, teraz pojawia się ponownie w wersji odświeżonej do dzisiejszych standardów. Zestaw zawiera podstawowe wersje Borderlands 2 i Borderlands: The Pre-Sequel! oraz wszystkie DLC do obu tytułów, które zostały udostępnione do końca 2017 roku. Średnia na metacritic to 82 punkty!

Średnia wartość gier w PSStore – 373,00 zł

Gry dostępne od 4 czerwca.

Moim zdaniem nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Gry trzymają poziom, jednak czy są to gry właśnie dla mnie…? 😉

A Wy co o nich myślicie?

Darowanemu koniowi, czy jakoś tak…

Już wiem!

Trochę czasu mi to zajęło. Dojść do tego. To całkiem inne uzależnienie niż myślałem. To nie chęć grania… To chęć kolekcjonowania!

Dlatego lubię czasopisma. Lubię jak leżą na półce. Duża sterta kolejnego, każdego numeru.

Lubię gry. Grać lubię, ale wiecie co? Najbardziej podoba mi się jak stoją na półce. Dużo. A ja mogę chełpić się tym jak przyjdzie brat czy znajomi.

Nie wiem co tak naprawdę z tą wiedzą zrobię. Wiem tylko tyle, że na chwilę obecną przechodzę na gry free2play. Zobaczcie na moją kartę aktywności. Większość moich przegranych godzin to darmówki.

Czy naprawdę potrzebuje wydawać takie pieniądze (ponad 200zł) na gry?

28.06.19 | Amen – i za nami.

Mamy już to za sobą. Dwie Pierwsze Komunie Święte u małych brata i siostry. Czekaliśmy, przyszło i odeszło.

Z tej okazji wystąpiło lekkie nadwyrężenie finansowe, aczkolwiek nie będę tutaj w tej chwili o tym pisał. Wszystko ujmę w podsumowaniu miesiąca (MAJ), które trafi już na mały bloga za kilka dni ;).

Ziemowit czekam także na Twoje!

Tymczasem jest okej i najbliższą, kolejną „imprezą” rodzinną, na którą wszyscy czekają jest nasz ślub. Niby daleko, bo jeszcze ponad 100 dni… Ale wieszcie mi…. Nikomu tak szybko te dni nie zlecą jak dla mnie i Mojej Myszki.

Trzymajcie kciuki, żeby minęło szybko i przyjemnie. No i żeby sama UROCZYSTOŚĆ wyszła tak, jak sobie tego życzymy! 🙂

[NS] Super Mario Odyssey

Najnowsze wydanie kultowego już Mariana wylądowało w ostatniej odsłonie na Nintendo Switch.

W wielu recenzjach można się spotkać z ocenami 9, 9+ oraz 10/10. Czy warto kupić Pstryka tylko dla tej jednej gry? Czy jest bliska tytułu idealnej platformówki?

Tradycyjnie w grze wcielamy się w wąsatego hydraulika imieniem Mario. Główny cel gry? Bowser porywa księżniczkę Peach (ale z niej Picza!? 🙂 ) i postanawia wziąć z nią ślub. Naszym zadaniem jest ją uratować.

Oczywiście fabuła to tylko pretekst do całej zabawy. Mamy do czynienia tutaj z czystą platformówką najwyższych lotów, którą może zaserwować nam tylko firma Nintendo.

Nasz bohater na początku zabawy zdobywa magiczny kapelusz dzięki czemu może przejmować i kontrolować umysły niektórych przeciwników, a nawet przedmiotów. To zupełna nowość w serii, która jest świeżym spojrzeniem nie tylko na przygodę, ale na elementy logiczno-zręcznościowe.

Do zwiedzenia mamy kilkanaście pięknych półotwartych lokacji. Może nie grzeszą rozmiarami, ale za to każda mapa przedstawia inny biom, różnych przeciwników i zupełnie inne rozwiązania w rozgrywce. Jednym razem przejmujemy kontrolę nad gąsienicą, która może wydłużać swoje ciało i pokonywać przepaście, których hydraulik nie może przeskoczyć. Następnym razem jesteś śmiercionośnym pociskiem armatnim, żeby rozwalić kawałek ściany.

Do każdej mapy dostajemy się naszym balonem, który potrzebuje – jako benzyny – małych księżyców. Po odnalezieniu w danej lokacji od 5 do 20 księżyców (im dalej w las, tym więcej od nas wymagają), możemy przeskoczyć do eksploracji kolnej miejscówki.

Do finałowego starcia potrzebujemy zebrać w sumie ponad 100 księżyców. Po przejściu gry rozsypane po mapach zostają dodatkowe księżyce, które przedłużają zabawę z grą. Jest ich w sumie kilkaset! Podobno żeby zebrać je wszystkie potrzeba spędzić z grą ok 50/60 godzin.

W żadnym momencie gry się nie nudziłem. Zawsze było coś ciekawego do roboty. Zawsze znalazła się lokacja, gdzie musiałem koniecznie się dostać albo znaleźć jakieś wejście.

Czy to gra dla dzieci?

Na pierwszych mapach i kilkuletnie dziecko może się pobawić i poszukać monet. Jednakże im dalej w fabule tym trudniej. Naprawdę. Jako wieloletni gracz miałem problem z niektórymi sekwencjami zręcznościowymi. Walka z ogromnym smokiem w ruinach do łatwych też nie należy. Swoją drogą kto wymyślił taką mapę? W pewnym momencie wygląda to jak urywek Dark Souls, a smok wcale nie wywodzi się z bajkowej krainy. Raczej z czeluści piekieł! 😛

Moja siostrzenica zniechęciła się grą po pierwszym starciu z królikiem bossem. Później już tylko latała bez celu, zbierając monetki. A no właśnie! Za złote monety możemy kupić specjalne marianowe-stroje, które nie wnoszą kompletnie nic. Czysta estetyka.

Dziennik Aktywności pokazuje mi na liczniku ponad 20 godzin zabawy. Za grę zapłaciłem 150zł w stanie bardzo dobrym, lecz używanym. Do gry raczej mnie nie ciągnie. Co miałem zobaczyć to zobaczyłem. Pudełko stoi na półce i… Będzie tak stało. Ewentualnie je sprzedam za taką samą kwotę. Taki plus gier Nintendo, które z ceny nie schodzą 🙂 .

CENA: 150 zł (w stanie używanym, lecz bdb). 20 godzin zabawy.
150 / 20 = 7,50 zł za godzinę zabawy.
Patrząc na moje stare wyliczenia to interes średni. Satysfakcjonuje mnie wynik 5zł / godzinę gry lub mniej.

WERDYKT:
Super Mario Odyssey to na pewno najlepsza platformówka w jaką grałem od lat. Żaden inny tytuł w tym gatunku nie przyciąga tak do ekranu i czasami nie relaksuje. Czasami… Bo ile razy można przechodzić tę cholerną sekwencję w kółko i w kółko? 😛
Na pewno nie jest to tytuł w 100% dla dzieci. Jeśli chciałbyś Drogi Czytelniku kupić Nintendo Switch tylko i wyłącznie dla trójwymiarowego hydraulika to mocno się zastanów. Inaczej będziesz zawiedzony. Ja oczekiwałem czegoś… CZEGOŚ.

Gra na mocne 8+/10. Zabrakło mi w grze TEGO CZEGOŚ co przyciąga do ekranu nawet po przejściu fabuły.

Aha, byłbym zapomniał!
Wydając opinię na temat gry na NS wypadałoby wspomnieć o trybie współpracy.
Mogą tutaj grać dwie osoby na jednym ekranie i to przy pomocy jednej pary kontrolerów joycon, ale tak naprawdę ten tryb jest wrzucony tutaj na siłę.
Jedna postać kontroluje magiczny kapelusz, a druga Mario. Czapka może przejmować kontrolę nad innymi, zbierać monetki i bić przeciwników, a ten drugi może tylko chodzić, skakać i ruszać kamerą. A no tak. Żeby ruszyć kamerą trzeba przytrzymać odpowiedni przycisk i dopiero ruszyć gałką. Nie można się wtedy poruszać. Średnio wygodne rozwiązanie (mówię o trybie współpracy dla 2 graczy).

Kawałek złota

Zostało 119 dni do ślubu!

Wczoraj zamówiliśmy obrączki. Troszkę przekroczyliśmy koszt jaki z początku zakładałem. 1800zł. Wpłaciłem zaliczkę 500zł. Do tego mam kupon rabatowy -20% ze względu na to, że rok temu kupiłem tam pierścionek zaręczynowy.

Dawno już nie byłem w kinie. Wiecie kiedy ostatnio? W sumie ja też nie wiem.

W piątek wybraliśmy się na Smętarz Zwierząt na podstawie powieści Stephena Kinga.

Niby w pewnych momentach się bałem, ale… Taki średni na jeża. Ogólnie bajka jakich pełno.

A wiecie jaki jest dzisiaj dzień?

DZIEŃ MAMY!

Wszystkiego najlepszego naszym mamom, niech żyją jak najdłużej! 🙂

Stan zawieszenia?

Wczoraj miałem plan. Wrócić z pracy, zjeść, pojechać na długie zakupy, ogarnąć się, zjeść kolację, kilka mniejszych czynności i po 22 miałem sobie pograć. Tak z dwie godzinki max.

Wiecie co?

Ok 22:30 dorwałem pada od PS4 w swoje ręce i.. to tyle. Przez godzinę kręciłem się po menu konsoli i przeglądałem ps store. Zastanawiałem się w co by tu zagrać i w co mi się chce.

I nic.

I nic.

Wyłączyłem konsolę, wyłączyłem telewizor. Nie pograłem w nic.

Co się ze mną dzieje? Przemęczenie? Znudzenie grami? A może to koniec przygody?!