22 października 2018

09:55

Dojechaliśmy już do Warszawy. Wyjazd był o tyle śmieszny, że budzik mieliśmy ustawiony na 3:50, gdzie wcześniej jeszcze chcieliśmy uprawiać seks, więc obstawiałem pobudkę na 3:30. Zegarek nie zadzwonił. Dopiero telefon od siostry rozbudził nas ze snu. O 5:25! To było najszybsze wyjście w moim życiu. Wskoczyłem w majtki, spodnie, bluzkę, bluzę, załatwiłem potrzeby fizjologiczne w toalecie, chwyciłem kurtkę, buty, plecak, nerkę, po czym byliśmy już w samochodzie przed domem.

18:13

Spotkaliśmy się z bratem. Poszliśmy do kina na „Pierwszy człowiek” o Neilu Armstrongu, pokręciliśmy się po Starym Mieście, odwiedziliśmy McDonald i podrzuciliśmy paczki dla mojej chorej chrześniaczki.

Właśnie jesteśmy w drodze po siostrę i wracamy do domu. W końcu. Zbyt męcząca podróż jak na jeden dzień.

22:33

Odpoczywamy w domu. Śluby od pierwszego wejrzenia, piwko i lecimy spać. Starczy na dzisiaj! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s