Archiwum dnia: 03/09/2018

3 września 2018

Witaj po łikencie Drogi Pamiętniku!

i Ciebie też witam Czytelniku! Co słychać?

U mnie okej. Znowu do pracy. Znowu urwanie głowy. Kręgosłup już odczuwa zmęczenie, więc najfajniej nie jest.

W zeszłą sobotę byłem na weselu. Wspominałem coś?

A no właśnie…

Wypadałoby, żeby wpis był właśnie o tym. Jednak muszę podzielić się Naszym pomysłem dotyczącym Naszej Wspólnej Przyszłości.

Bo tak się nastawiłem. Że o tym będzie ten wpis. Niech tak będzie.

————————————

Pomysł i cała idea naszej rozmowy rozwodziła się na temat naszej przyszłości. Założenia rodziny. Ślubu. Wesela. Z uwagi na brak stałego, bezpiecznego zatrudnienia – i wysokich zarobotków, co pozwoliłoby Nam odkładać na przyjęcie weselne i zaślubiny, wpadliśmy na pomysł… rozbicia ślubu!

Mam lekki mętlik w głowie, bo nigdy nawet o czymś takim nie myślałem. Najpierw byśmy wzięli ślub cywilny, na który zaprosilibyśmy tylko najbliższą rodzinę. Jakieś 15-20 osób. Przyjęcie w lokalu albo w domu? Obiad z dwóch dań, ciasto, kawa i troszkę alkoholu. Myślę, że taka przyjemność zamknęła by się w granicach maksymalnie 2-5 tysięcy złotych. To już cel realny do spełnienia.

Żeby nie było to tamto – oboje jesteśmy zdecydowani wziąć ślub kościelny. Ten, niestety, jest nieco droższy do zorganizowania, więc odbyłby się nieco później – myślę, że do pięciu lat.

To taki wstępny zarys planu. Jeszcze nic nie postanowiliśmy czy takie coś w ogóle będzie miało rację bytu. Chcielibyśmy też zaczerpnąć opinii Naszych Rodziców na takie rozwiązanie. Ale do tego trzeba specjalnego podejścia. Jakiejś okazji czy coś, gdzie moglibyśmy na ten temat delikatnie zacząć rozmawiać.

Swoją drogą Moi rodzice zamierzają zaprosić rodziców Myszki w najbliższą niedziele na obiad i coś mocniejszego, bo „pora przejść na TY żeby lepiej się rozmawiało”. Akurat tak się składa, że moi rodzice są nieco starsi, tak więc to na nich spoczywa obowiązek wystawienia ręki przejścia na Ty.

Czyżby to była właśnie ta okazja…?