Archiwa miesięczne: Sierpień 2018

31 sierpnia 2018

Znowu (w końcu!) nadszedł piątek i łikendzik.. Czas zapomnieć na chwilę o pracy. Odstawić ją na bok. Zostają ze mną tylko siniaki, potłuczenia i inne natarcia, gdzie te ostatnie wyglądają na rękach, jakbym wykonał nieudaną próbę podcinania sobie żył.

Przez ostatnie dwa tygodnie (te robocze) mijaliśmy się z Myszką zmianami. Muszę Wam powiedzieć, że to strasznie irytująca sprawa! Raz: ogromna tęsknota, brak tej drugiej osoby. Dwa: cisza w domu i brak chęci na cokolwiek. No i trzy: bardzo mało czasu na wspólne rozmowy. O rozrywkach nie wspominając.

[…]

Niby sobota i niedziela powinny być dniami, w które się odpoczywa. Niestety nie tym razem. Czeka Nas wesele. Moja koleżanka, z którą uczyłem się w podstawówce (w gimnazjum i średniej byliśmy klasami „obok”) bierze ślub. Średnio mi się chce na nie iść z uwagi na fakt, że oprócz jej i jeszcze jednej znajomej – nikogo nie będę tam znać. Ale będę tam z Myszką, więc w sumie tylko to się liczy. Tyle mi wystarczy do dobrej zabawy!

Swoją drogą to będzie ciekawe doświadczenie. W ciągu dwóch tygodni będziemy dwukrotnymi gośćmi weselnymi w jednej i tej samej sali weselnej. Jestem ciekawy jakie kucharze zaserwują nam jedzenie. Niestety dwa tygodnie temu rewelacji nie było.

Reklamy

30 sierpnia 2018

Dlaczego życie jest tak cholernie pokręcone?

Mieszkamy i żyjemy z rodzicami. Potrafimy tego nie doceniać. Nie doceniamy zawczasu dzieciństwa. Okresu szkolnego, gdzie nie martwiliśmy się o to czy będzie nas stać na rachunki. Wszystkie dobra zapewniali nam rodzice.

Teraz to m.in. JA jestem odpowiedzialny za to czy będę miał co włożyć do lodówki do 10tego każdego miesiąca. To ja muszę zaprzątać sobie głowę czy za miesiąc będzie mnie stać na rachunki.

Dlatego też nie kontynuowałem swojej drogi. Nie poszedłem w stronę handlu. Nie poleciałem w stronę informatyki.

Poszedłem tutaj. Do zakładu produkcyjnego mebli. Bo potrzebowali. Bo chcieli. Ja częściowo też.

Teraz doceniam to, że miałem pracę siedzącą. Doceniam to jak wielkie pieniądze dostawałem minimalnym kosztem fizycznym (tylko psychicznym).

W tej chwili jestem pomocnikiem. Mam ciężki fizyczny orzech do zgryzienia. Każdego dnia wstaję z zakwasami w mięśniach i budzę się z bólem kręgosłupa. Wszystko za najniższą krajową… Mimo to chodzę tam. Wstaje do pracy i się uśmiecham. Widzę moją śpiącą Myszkę i wiem, że warto. To, że kiedyś miałem taką pracę, a nie inną, nie ma już nic do rzeczy. Teraz muszę się uśmiechnąć, zacisnąć zęby i iść słuchać bandy debili, którym muszę przynosić to i tamto.
Jeszcze dwa miesiące temu byłem pewny, że nie jestem w stanie nikogo słuchać, że wyrobiłem się na tyle, by mieć własny rozum i nie przyjmować od nikogo poleceń. Myliłem się. Potrafię to przełamać i słuchać. ALE CO POMYŚLĘ TO MOJE! 

[…]

Co przyniesie mi przyszłość?

Czy „Mój” market powstanie z powrotem – tym razem pod władzą innego zarządu?

Jeśli tak czy wydarzy się to w najbliższych miesiącach?

Czy będę chciał tam wrócić?

Czy będą chcieli mnie wziąć z powrotem na moje stanowisko?

Czy będę miał dużą konkurencje?

Jeśli na powyższe pytania będzie odpowiedź „TAK” to pozostaje jedno, ostatnie pytanie…

… czy dostanę taką samą pensję jak wcześniej czy mam zaczynać od początku?

28 sierpnia 2018

Osiem miesięcy to dużo. Ostatnie osiem to bardzo dużo. Dużo intensywnych, nowych wydarzeń, które odwróciły mój świat do góry nogami.

Nie pamiętam czy na koniec poprzedniego rozdziału pisałem, że chcemy z Myszką zamieszkać razem? Coś mi się kojarzy, że wspominałem co nie co.

[…]

12 marca 2018 wyprowadziliśmy się od swoich rodziców. Ten dzień zapadnie mi w pamięci na zawsze. Stres, radość, może smutek i trochę żalu… Wszystkie odczucia skumulowane w jednej chwili. Płacz mojej mamy czy rodziców Myszki w momencie pakowania walizek do samochodu. Radość powodu rozpoczęcia wspólnego życia. Brak czasu na cokolwiek przez przeprowadzkę w ciągu kolejnych kilku dni…

[…]

13 czerwca 2018 klęknąłem na kolano i spytałem czy zostanie moją żoną. Tego wydarzenia również nie zapomnę. Jej reakcji. Mojej reakcji i przygotowań do tego dnia. 

 Pierścionek kupiłem jeszcze w maju (przed Dniem Matki) zanim się jeszcze dowiedziałem o…

… nie zapomnę daty 12 czerwca, gdzie nasz market ogłosił (wtedy tylko dla pracowników) upadłość. Wielkie wyprzedaże artykułów nawet do -90%! Chore tłumy ludzi, którzy są gotowi zabijać się o tańszy produkt. Wiele godzin pracy. Upał. Zmęczenie… I ta nieprzespana noc. Noc, w której po raz pierwszy leżeliśmy z myślami „oboje straciliśmy pracę”.
To był mój motyw zmiany pracy. Nie miałem na niego wpływu…

… końcówka czerwca – wspólny i pierwszy wyjazd nad morze. Oczywiście kilkudniowy. Było cudownie i na pewno tego nie zapomnę. Mimo, że pojechaliśmy chorzy, a ja wróciłem jeszcze bardziej chory  .

Pomiędzy tymi wydarzeniami działy się jeszcze inne zwariowane (i te mniej) rzeczy, aczkolwiek te są najbardziej istotne.

26 sierpnia 2018

Ostatnie miesiące były dla mnie (dla Nas) bardzo intensywne. W sumie to w dalszym ciągu są.
Zacząć od tego co się działo w moim życiu od zamknięcia poprzedniego Rozdziału Pamiętnika czy może pisać to co jest na bieżąco? Sam już nie wiem.

Pierwszy rozdział Pamiętnika został założony w sierpniu 2013 roku. 5 lat temu.
Wtedy też zacząłem zarabiać (nie licząc krótkiego stażu). Najpierw przepisywanie rękopisów książek na formę elektroniczną co zjadało większość mojego czasu. Pamiętam to jak dziś. Te wpisy do pamiętnika o tym, że siedzę całymi dniami i przepisuję. Warto było, bo gotówka była niezła.

Chwilę potem dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do jednego z powstających marketów. Pamiętam jak negatywnie byłem do tego nastawiony. Miałem myśli „Oby mnie tylko nie przyjęli”.

[…]

Dzisiaj jestem już w innej pracy. Byłem zmuszony ją zmienić. Ale o tym opowiem innym razem. […]
W nowej pracy jestem piąty dzień. Świeżak, nieprawdaż? Już po drugim dniu chciałem złożyć wypowiedzenie… Mój nowy pracodawca to zakład produkcyjny. Straszna charówa fizyczna. Dźwiganie wielu kilogramów, non stop chodząc, bez chwili wytchnienia. Całkiem inne doświadczenie, do którego zdążyłem się przyzwyczaić. Za minimalną krajową oczywiście…
Mój każdy mięsień na ciele dostaje każdego dnia niezły wycisk. Nawet nie mam sił zostawać po godzinach, żeby wpadł dodatkowy grosz. Czuje się jakby mnie rozjechała jakaś ciężarówka.

Dlaczego się jeszcze nie zwolniłem?

Bo rachunki się same nie opłacą, a nie jestem pewien czy prędko znalazłbym następną pracę. Skrycie liczę też, że będę mógł wrócić do pracy w moim „poprzednim” markecie.

[…]

Pora znikać na dzisiaj. Następnym razem opiszę bardziej szczegółowo co się działo u mnie w ostatnich ośmiu miesiącach i dlaczego byłem zmuszony zmienić pracę.

Siemanko!